03.05.2008 :: 21:56 | Link | Komentuj (40)
Unsere Damen und Herren! Dziś nadajemy z ziemi germańskiej. Jak wiadomo Dudek stał się już nieodłączną częścią tutejszego krajobrazu. Prawdopodbnie po jej wyjeździe Niemcy znikną z map Europy. Tarnuch zaś został wydelegowany na Zachód, aby....sprawdzić jak smakuje sławetne Streuselschnecke. Z jej raportu wynika, że owa bułeczka jest smakowa. ;) Misja została zakończona sukcesem.
Kontrola czystości i jakości Dudka również wypadła pozytywnie. Tarnuch zgłębił nawet tajemnicę chronicznego dudkowego leserstwa! Mało tego! Ów stan zaczął i jej się udzielać. Czas w Goerlitz płynie zupełnie inaczej - tu wszyscy zachowują się tak, jakby mieli dziekanki. W mieście nie brakuje dziwaków i ekscentryków, więc summa summarum człowiek czuje się jak w domu! ;))) Aż żal, że nie możemy Was tu, Kochani, ugościć! Miejsc stworzonych wprost na zajebiaszcze biby jest tu jak mrówków! Mrówki też som. Te czerwone dewianty wgryzają się w newralgiczne miejsca ciała...Auuułć.
A tak gwoli ścisłości, to Dudek mieszka w byłym więzieniu! Jego cela jest dość ascetyczna, lecz nie służy umartwianiu się. Wręcz przeciwnie! Regionalne wyroby ciekłe przywiezione jak dary z tej ziemi ojczystej włączyły się błyskawicznie w nasze krwiobiegi. No ale to nie wina taniego wina, że jest. ;)))
Nasza majówka w Niemczech obfitowała również w doznania mistyczne. Dowiedziałyśmy się na przykład, że jest tylko jeden bóg: Jakob Boehme! Ta persona nie opuszczała nas ani na krok! Miasto doszczętnie przesiąkło jego twórczością! Każdy najmniejszy kamyczek (te miękkie też ;) ) nosi jego imię! Na każdym kroku czyhało jego popiersie, powietrze było wręcz gęste od woni jego perfum, a wino miało jego smak. Mein Gott!
Tarnuch lekko zmodyfikował swój plan pięcioletni. W tym momencie do jej priorytetów należy intensywny kurs języka niemieckiego oraz studia z zakresu ochrony środowiska. Mimo że leci na Goerlitz, to jednak prędzej szczeźnie niż pozwoli tej bandzie barbarzyńców tak marnować wodę! Kochani, na każdym kroku z jakichś dziwnych zbiorników wylewają się tu kubiki wody! Dudek nazywa je "fontannami", ale Tarnuch i tak jej nie wierzy! Jasne! Tak samo wkręcała ją, że tutejsze place zabaw są wyłącznie dla dzieci. Tymczasem na jednym z nich rozbisurmaniłyśmy się nieprzeciętnie. Takiego funu nie miałyśmy od sprzed wojny! :DDD
Ale wszystko co dobre szybko się kończy. Tarnuch już dziś opuszcza tą Arkadię i jedzie nazad do Polszy, aby realizować swoje wyżej opisane postanowienia. A Dudek? Ten beztroski włóczykij będzie się skutecznie opierniczał jeszcze przez najbliższe dwa tygodnie, a następnie rozpocznie kolejny etap swej wędrówki.Dokąd? Kiedy? Po co? To może wiedzieć tylko sam Jakob Boehme!!! ;)))
C.D.N.