31.05.2007 :: 23:21 | Link | Komentuj (6)
Właśnie przed chwilą pozbyłyśmy się tygodniowych odpadów zalegających w naszej ulubionej kuchni. Zwykle zawartość worów wzbudza w nas obrzydzenie, a wydzielający się fetor wywołuje odruch wymiotny. Tym razem jednak z czcią i sentymentem spoglądałyśmy na dziesięć worków Jana Niezbędnego, gdyż mieściły one w sobie wspomnienia z ostatniego weekendu. A to buteleczkę po CIN&CIN, którą to dzielnie opróżnił Dudek z Misiem przy jednym stole z Marzenką uczącą się wtedy na egzamin z Psychoprofilaktyki Patologii Społecznej, a to pudła po wyjątkowo nieudanej pizzy z Omenu, a to znowu garść szypułek po bezcennych truskawkach za 9 zł, których to Wojtek nie wytargował u czwanej pani na targu…
Zastanawiacie się pewnie teraz, kto tu u nas gościł ostatnim czasy…Kochani! Sama ZAAAAGRANICA! :D:D:D
Właśnie takich bachanalii było nam trzeba. Dzięki naszym gościom mogłyśmy się przenieść w klimat szalonych lat 70’, odkryć swoje prawdziwe JA przy pijackich rozmowach, czy też znaczenie poszerzyć swą wiedzę w dziedzinie farmakologii! (jak zapewnie już wiecie, Kochani, po psychologii i lingwistyce, farmacja to nasza druga specjalność :D). Przy okazji Dudek poznał całą prawdę na temat swoich brzydkich/brzoskwiniowych ręczników, a Tarnuch został cudownie uzdrowiony przy pomocy tajemniczego remedium. Dzięki wizycie Asi, Misia i Wojtka jesteśmy też w stanie wysnuć kilka wniosków na przyszłość. Pierwsze primo, to lampa pozbawiona wierzchniej warstwy kurzu świeci o wiele jaśniej! Drugie primo, to alkohol i gromkie śmichy chichy nie wpływają negatywnie na proces uczenia się. Trzecie primo, to nasza metrowa kozetka nie sprzyja zapadaniu w fazę REM…
Goście już dawno zwinęli żagle, a my nadal niczym samotne łódeczki błąkamy się po oceanie szarej rzeczywistości…Co więcej nie zanosi się na zawinięcie do portu, gdyż Zubilewicz, Kret i Zalewski zgodnie przepowiadają nadchodzący sztorm w postaci miesięcznej sesji. Na pokładzie ni majtków, ni kuka, ni matrosa! Jak zwykle jesteśmy zdane tylko na siebie!
Ale mimo tego nie jest z nami tak źle… Na pewno czytaliście już najnowsze wieści z Pudelka ;). Jeśli nie, to uprzejmie informujemy, że Dudek już oficjalnie rozpoczął swą międzynarodową karierę quasi-lingwisty, a Tarnuch wylądował w psychiatryku. Co prawda twierdzi, że jeździ tam tylko w ramach wolontariatu, ale Dudek zna prawdę i już zauważa pozytywne efekty terapii… :D:D:D
Ponadto wykazałyśmy się ostatnio sztuką erystyki w kontaktach z panem Ka. Rezultat? Mały, poręczny, zwrotny, energooszczędny, wszystkowciągający i czegotoniemający odkurzacz metalik firmy LG z ruchomą końcówką. Już nikt nie posądzi nas o syf, kiłę i mogiłę… (w chałupie rzecz jasna :D).